Korea Północna - Jak dociera tam pomoc? 0
Korea Północna - Jak dociera tam pomoc?

Niektórzy z Was pytali mnie jak to możliwe, że można dostarczyć pomoc humanitarną do tak zamkniętego kraju jak Korea Północna. Otóż nasi przyjaciele z Back to Jerusalem uchylili rąbka tajemnicy… zapraszam do lektury:

-----------------

Kim* jest chrześcijaninem pochodzenia chińskiego, który wychowywał się w małym wiejskim regionie w środkowych Chinach, nie otrzymał nawet średniego wykształcenia. Kiedy ukończył dwadzieścia lat, Bóg powołał go do służby w Północnej Korei.

Spotkałem się z Kimem pierwszy raz w małej kafejce w północno-wschodniej części Chin, gdzie zaraz za rzeką leży Korea Północna. Uśmiechał się nieśmiało ale radośnie, co było dość zaraźliwe i od chwili kiedy zaczęliśmy rozmawiać, nie mógł przestać mówić o Korei Północnej.

Kim miał wielkie plany dla Korei Północnej. Miał wiele pomysłów w jaki sposób pomagać ludziom, jak głosić Ewangelię, jak zakładać kościoły, był tylko jeden problem - Kim nigdy nie był w Korei Północnej.

Spotkałem się z nim, żeby znaleźć sposób na ściągnięcie go do tego kraju.

Ze względów bezpieczeństwa nie mogę dzielić się szczegółami odnośnie rzeczywistej sytuacji w tamtym czasie, ale na potrzeby tego artykułu powiedzmy, że miałem wyjątkową okazję, by założyć firmę “zegarkową” w Północnej Korei. Zaproponowałem Kimowi, by razem ze mną założył firmę w Pyongyang - stolicy Państwa. Kim był tak podekscytowany pomysłem, że natychmiast dołączył do nas i zgłosił się na ochotnika do prowadzenia firmy.

Kim przeprowadził się do Pyongyang jako ekspert od zegarków, problem jednak polegał na tym, że nigdy wcześniej nie pracował w podobnej branży. Musieliśmy zacząć od samych podstaw, by pomóc mu rozkręcić firmę.

Pierwszy rok był totalną porażką. Wszystko co tylko mogło pójść źle jeśli chodzi o założenie firmy “zegarkowej”, poszło źle. Kim był bardzo entuzjastyczny i zakochany w Bogu, ale nie potrafił przystosować się do nowej kultury. Jeszcze mniej zastosował się do całej biurokracji narzuconej przez rząd jeśli chodzi o zakładanie jakiejkolwiek firmy w Korei Północnej. Przez pierwszy rok Kim był bardzo mało zaangażowany w służbę, za to po uszy tkwił w codziennych kłótniach z urzędnikami państwowymi. Rząd Północnej Korei szybko zmęczył się Kimem.

Po niedługim czasie wydawało się, że wszystko, co robiliśmy razem było absolutną stratą czasu i że musimy wrócić z powrotem do naszych pierwotnych planów, Kim jednak głęboko w sercu miał wizję „Back To Jerusalem” i nie chciał poddawać się tak łatwo. Wierzył, że ludzie w Korei Północnej potrzebują usłyszeć Dobrą Nowinę i gotowy był ponieść wszelkie koszty, by to robić. Był prawdziwie wcieleniem wersetu z Rzymian 10:14

Któregoś dnia Kim zadzwonił do mnie: “Czy możemy spotkać się na lotnisku Shenzhen?” zapytał z ekscytacją i ponagleniem w głosie. “Dzieje się coś wielkiego i muszę się z tobą tym podzielić.”

Zrozumiałem, że w Korei Północnej dzieje się coś wielkiego i zgodziłem się spotkać z nim na międzynarodowym lotnisku Shenzhen.

“Urzędnicy państwowi poprosili mnie, żebym założył nowy biznes” - powiedział Kim jak tylko się spotkaliśmy.

“Masz na myśli tych, którzy zdążyli cię znienawidzić?”

“Tak! Nie znają zbyt wielu osób, które mogliby poprosić, żeby założyli nowy biznes. Ten nowy interes pozwoli nam żyć w Korei Północnej razem z innymi misjonarzami i będziemy mieli możliwość zatrudniać miejscowych pracowników z tego kraju.”

Wiedział, że wiem, co to oznacza. Ten rodzaj biznesu jaki został mu zaproponowany w Korei Północnej, da mu możliwość przemycania Biblii, budowania relacji z lokalnymi mieszkańcami, dzielenia się Ewangelią z ukrytymi wierzącymi oraz wspierania podziemnego kościoła.

“Zróbmy to!” powiedziałem.

Kim założył firmę w Korei Północnej i nigdy nie miała ona tak ogromnego znaczenia jak dziś. Dzięki swoim znajomościom Kim jest w stanie pomagać BTJ w dystrybucji zaopatrzenia dla tych, którzy w Północnej Korei cierpią z powodu obecnego kryzysu żywności.

W Korei Północnej brakuje pożywienia. Gdyby nie Kim, BTJ miałoby ogromny problem z dostarczaniem żywności do kraju. W trakcie kryzysu pandemicznego w 2020 roku był jednym z niewielu Chrześcijan na świecie, który miał regularny dostęp do Korei Północnej i mieszkających tam wierzących.

 

Proszę módlcie się nadal za Kima* i jego pracę w Północnej Korei.

*nie jest to jego prawdziwe imię

 

Back to Jerusalem to trwający od 100 lat ruch misyjny - w Polsce znany dzięki chińskiemu ewangeliście - Bratu Yun.

Świadectwo Brata Yuna, poruszające, wciągające, nasycone bożą mocą dostępne jest w Epafrasie >> TUTAJ <<

 

(Artykuł pochodzi ze strony Back to Jerusalem i został przetłumaczony i opublikowany za zgodą autora)

Komentarze do wpisu (0)

Newsletter
Chcesz żebym dał Ci znać, gdy wydamy nową książkę? Albo, gdy pojawi się nowy wpis na blogu? Zapisz się do listy mailingowej:
Twoje dane będą przetwarzane zgodnie z naszą polityką prywatności
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl